W tym fascynującym i zaskakującym studium zdobywca nagrody Pulitzera Jared Diamond bada, jak i dlaczego niektóre społeczeństwa upadają, a inne się rozwijają. Diamond czyni z tej historii upadłych społeczeństw wciągającą lekturę, opierając się jednocześnie chęci nadmiernego uproszczenia. Bez skrępowania analizuje kanibalizm i masowe mordy w piekielnych upadkach Wyspy Wielkanocnej i Rwandy. Jednocześnie przedstawia budzące nadzieję sukcesy na Nowej Gwinei, w Japonii i na Dominikanie. To grube tomisko jest bardzo wciągające, chociaż miejscami Diamond wykazuje akademicką słabość do powtórzeń i zastrzeżeń. Mimo to, ten fascynujący klasyk zasłużenie spędził długi czas na listach bestsellerów. getAbstract poleca go każdemu, kto ma nadzieję zrozumieć, w jaki sposób ludzkie społeczeństwa zbłądziły – i jak zbłądziły.

Artykuł  przetłumaczony z wersji oryginalnej algorytmicznie (przepraszamy za niedoskonałości) jako materiał na nasze szkolenia team building.

Take-Aways
Współczesne społeczeństwo stoi przed możliwością gwałtownego spadku poziomu życia na świecie.
Upadki społeczne często wynikają z tego, że zbyt wielu ludzi konkuruje o zasoby.
Upadek polinezyjskiego społeczeństwa Wyspy Wielkanocnej nastąpił po tym, jak mieszkańcy wycięli drzewa na wyspie, które służyły do wyrobu posągów i gotowania potraw.
Społeczeństwo Anasazi upadło po tym, jak boom budowlany wyczerpał zasoby drzew w ich regionie.
Zniknięcie imperium Majów dowodzi, że wyrafinowane społeczeństwo w gościnnym klimacie może jednak upaść.
Upadek społeczeństw Wyspy Wielkanocnej, Anasazi i Majów pokazuje, że nawet rdzenne, prymitywne kultury mogą podejmować złe decyzje dotyczące środowiska.
Od wieków górale z Nowej Gwinei zachowywali równowagę między populacją a zrównoważonym rozwojem.
Japonia zachowała swoje lasy pomimo dużej liczby ludności.
Ludobójstwo w Rwandzie było spowodowane tym, że było tam zbyt wielu ludzi, ale za mało ziemi i żywności.
Haiti i Dominikana, które dzielą jedną wyspę, pokazują, jak narody o podobnych zasobach naturalnych osiągają bardzo różne wyniki.
Podsumowanie
Od wylesiania do masowych mordów
W obliczu globalnych zmian klimatycznych pytanie o przyszłość społeczeństwa wydaje się uzasadnione. Czy zasoby naturalne naszej planety mogą przetrwać coraz większe obciążenie, jakie ludzie na nie nakładają? Czy miliard Chińczyków może cieszyć się dobrobytem na miarę Stanów Zjednoczonych, nie powodując jednocześnie załamania światowej ekologii? Badanie sukcesów i porażek społeczeństw, które już stawiały czoła tym wyzwaniom, jest logicznym krokiem w kierunku odpowiedzi na te pytania. W całej historii niektóre społeczeństwa odniosły sukces, a inne poniosły porażkę. Dlaczego jedne prosperują, a inne upadają? Najczęstszym wątkiem są zasoby naturalne.

„O wiele bardziej prawdopodobna od scenariusza zagłady (…) byłaby 'po prostu’ przyszłość o znacznie niższym standardzie życia, chronicznie wyższym ryzyku i podważaniu (…) naszych kluczowych wartości”.
Społeczeństwa w środowiskach bogatych w zasoby mogą przetrwać w nieskończoność, ale społeczeństwa w trudniejszych warunkach są narażone na porażkę, szczególnie jeżeli podejmują złe decyzje. Szczegóły są różne, ale szeroki zakres upadków społecznych ma podobny przebieg. Pewna siebie populacja mnoży się, ponieważ żywność i inne zasoby wydają się obfite. Potem nadchodzi decydujący moment, kiedy zasoby naturalne są coraz mniejsze i nie są w stanie utrzymać wszystkich członków społeczeństwa. Następują walki, głód, a nawet kanibalizm i masowe mordy. Historycy zauważają, że upadki ekologiczne często wyglądają jak porażki militarne, ale to tylko pozory. Szkody środowiskowe nie powodują wszystkich upadków (nie spowodowały na przykład rozpadu Związku Radzieckiego), ale od starożytnej Ameryki Środkowej i Wyspy Wielkanocnej po współczesną Rwandę i Haiti, zasoby naturalne były źródłem ludzkich konfliktów. Czynniki wywołane przez człowieka grożą kolejnymi upadkami społecznymi, chyba że ludzkość znajdzie rozwiązania i zmieni swoje zachowanie w znaczący sposób.

Powstanie i upadek Wyspy Wielkanocnej
Ta odległa wyspa wulkaniczna na południowym Pacyfiku stanowi jedną z największych tajemnic historii. Mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej wyrzeźbili masywne kamienne posągi, niektóre z nich mają nawet 70 stóp wysokości i ważą 270 ton. Pomimo łagodnego klimatu i bogatej gleby wulkanicznej, wyspa ma niekorzystne warunki dla mieszkańców. Kokosy i inne tropikalne rośliny nie rosną dobrze. Stałe silne wiatry stanowią problem dla rolników. Opady deszczu są niewielkie. Ocean jest zimny, więc na wyspie brakuje bogatych w ryby raf koralowych. Wszystkie te czynniki stanowiły wyzwanie dla Polinezyjczyków, którzy skolonizowali Wyspę Wielkanocną, chociaż byli oni przyzwyczajeni do bardziej przyjaznych siedlisk w innych częściach Polinezji. Pierwsi osadnicy jedli ptaki i morświny, które były obfite, dopóki osadnicy ich nie przegonili. Brak słodkiej wody sprawił, że mieszkańcy wyspy pili sok z trzciny cukrowej – i cierpieli na dużą próchnicę zębów. Mimo to liczba ludności wzrosła do 30.000.

Społeczeństwo Wyspy Wielkanocnej kwitło przez wieki. Szczyt budowy posągów trwał 300 lat, ale posągi miały wysoką cenę. Ponieważ budowa, ustawianie i stawianie posągów wymagało pracy ludzkiej, mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej potrzebowali dodatkowego pożywienia. Przeniesienie posągów wymagało użycia lin, sań, dźwigni i drabin, co doprowadziło do tego, że wyspiarze wycięli swoje niegdyś gęste, wysokie na 60 stóp palmy i inne duże gatunki drzew. Chłodny klimat sprawił, że drzewa nie rozmnażały się tak szybko jak w cieplejszych klimatach. Mieszkańcy wyspy gotowali również na drewnianych ogniskach, więc ludzie w końcu ogołocili wyspę. Wraz z wylesieniem wyginęły ptaki lądowe, które były podstawą miejscowej diety. Mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej nieumyślnie sprowadzili szczury na polinezyjskich kajakach. Szczury dostarczały pożywienia, ale przyczyniły się do wyginięcia ptaków.

„Ogólny obraz Wielkanocy to najbardziej ekstremalny przykład niszczenia lasów na Pacyfiku i na świecie: cały las zniknął, a wszystkie gatunki drzew wyginęły”.
Do roku 1650 rozpoczął się upadek społeczeństwa Wyspy Wielkanocnej. Nie mając już drewna, ludzie palili trawę, zioła i resztki trzciny cukrowej jako paliwo. W wyniku wylesienia mieszkańcy wyspy nie byli w stanie zbudować kajaków rybackich. Nie mając już ptaków ani ryb do jedzenia, mieszkańcy wyspy zjadali szczury – i siebie nawzajem. Byli tak zdesperowani w poszukiwaniu pożywienia, że nie tylko uprawiali kanibalizm, ale również rozłupywali kości, aby dotrzeć do szpiku. Najcięższa obelga, jaką wyspiarz mógł rzucić na wroga, brzmiała: „Mięso twojej matki wbija mi się między zęby”. Pod koniec XVII wieku Wyspę Wielkanocną ogarnęła wojna domowa. Kiedy kapitan Cook przybył na wyspę w 1774 roku, zastał głodujących wyspiarzy i społeczeństwo, które wydawało się niezdolne do skonstruowania wspaniałych posągów. Wielkanoc oferuje koszmarny scenariusz: Wkrótce po osiągnięciu szczytu populacji, zużycia zasobów i budowy pomników, społeczeństwo rozpadło się w paskudny sposób. Dziś Wyspa Wielkanocna pozostaje pozbawiona drzew.

Anasazi i Majowie: Od wyrafinowania do wyginięcia
Upadło również starożytne społeczeństwo Anasazi w Nowym Meksyku. Podobnie jak mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej, Anasazi żyli w niezbyt sprzyjającym klimacie. Południowo-zachodnie Stany Zjednoczone są suche, z niskimi opadami, nieurodzajną glebą i wolno rosnącymi lasami. Mimo to Anasazi rozwinęli wyrafinowaną kulturę. Kiedy około 600 roku p.n.e. po raz pierwszy przenieśli się do kanionu Chaco, mieszkali pod ziemią. Przez następne 100 lat budowali jednopiętrowe domy z kamienia. W kolejnych stuleciach udoskonalali swoje techniki budowlane. Niektóre budynki miały nawet sześć pięter, do 600 pokoi i były zbudowane z bali o długości 16 stóp. Ten boom budowlany doprowadził do wylesienia. W miarę jak znikały drzewa, znikały również jelenie – podstawa diety, zastępowana przez króliki i myszy. W niektórych przypadkach głodujący Anasazi ścinali głowy myszom i zjadali je w całości. Źródła pożywienia wkrótce stały się bardziej makabryczne. Znaleziska archeologiczne pokazują dowody na gotowane kości ludzkie. Do 1200 roku Anasazi zniknęli.

„Jak większość przywódców w całej historii ludzkości, królowie i szlachta Majów nie zwracali uwagi na problemy długoterminowe, o ile je dostrzegali”.
Majowie również wiele osiągnęli, a potem upadli. Ale w przeciwieństwie do Wyspy Wielkanocnej i Kanionu Chaco, środowisko Majów na meksykańskim półwyspie Jukatan i w części Ameryki Środkowej nie było ekologicznie wrażliwe. Majowie stworzyli wyrafinowane społeczeństwo. Budowali wielkie miasta i pomniki, a nawet roboty publiczne. Ponieważ opady tropikalne w ich kraju były bardzo zróżnicowane w poszczególnych latach, Majowie tworzyli zbiorniki wodne. W zbiorniku w Tikal w Gwatemali jest wystarczająco dużo wody, aby utrzymać 10 000 osób przez półtora roku. Mimo to, populacja Majów rosła od trzeciego do ósmego wieku – szczytową liczbę ludności szacuje się na 3 do 14 milionów – następnie zmniejszyła się i ostatecznie upadła. Dlaczego? Z jednego powodu: społeczeństwo Majów miało trudności z wyżywieniem swoich ludzi. Kukurydza, główna roślina uprawna, dawała mało białka, a Majowie nie udomowili zwierząt do pracy ani do jedzenia. Z braku żywności Majowie, w przeciwieństwie do Azteków i Inków, nigdy nie stali się potężnym, scentralizowanym społeczeństwem. Zamiast tego rywalizujące ze sobą osady walczyły, ponieważ przeludnienie zbierało żniwo. Gdy Majowie ścinali drzewa na opał i tarcicę, niegdyś żyzne wzgórza stały się nieurodzajne. Wielka susza, która osiągnęła szczyt w 800 roku, oznaczała koniec społeczeństwa Majów. Susza i wcześniejsze wylesianie sprawiły, że żywność stała się rzadsza i wywołały wojny o skąpe zasoby. Nieustanne wojny doprowadziły do spadku produkcji rolnej. Prawdopodobnie społeczeństwo Majów nie załamało się jednocześnie, ale najpierw upadły najbardziej zestresowane społeczności.

Upadek tych trzech społeczeństw obala powszechny mit, że w porównaniu z nowoczesnymi społeczeństwami rdzenni mieszkańcy są z natury bardziej wrażliwi ekologicznie, bardziej zharmonizowani ze światem przyrody i mniej skłonni do rabunkowej gospodarki zasobami naturalnymi. Prawda jest bardziej skomplikowana. Prawie każde społeczeństwo, bez względu na rasę i położenie, walczy o zasoby, które wydają się niewyczerpane – aż do momentu, gdy nagle ich zabraknie. Zanim przybyli Europejczycy, rdzenni Hawajczycy i Maorysi wymordowali połowę populacji ptaków na Hawajach i w Nowej Zelandii. Około 46.000 lat temu myśliwi w Australii szybko wymordowali duże torbacze. Tak jak współczesne społeczeństwa nie dają gwarancji na upadek, tak i starożytne społeczeństwa tubylcze nie były odporne na katastrofę ekologiczną.

Upadek Wikingów na Grenlandii
Tak zwane prymitywne społeczeństwa nie są jedynymi, które upadają. Europejczycy doświadczyli godnej uwagi porażki na Grenlandii. W pierwszym tysiącleciu żeglujący norwescy wikingowie założyli dwie kruche placówki, jedną na Islandii, drugą na Grenlandii. Wikingowie zasiedlili Grenlandię w IX wieku i stworzyli społeczeństwo szkieletowe, które przetrwało kilkaset lat. Na Grenlandii żyło około 5 000 Nordyków. Trzymali się oni tradycji wikingów, ale ich codzienne życie znacznie różniło się od tego, jakie prowadzili w Norwegii. Rolnictwo było tak trudne, że większość mieszkańców wyspy nigdy nie próbowała chleba ani piwa. Jedli przede wszystkim karibu i foki – i, co zaskakujące, prawie żadnych ryb, pomimo otaczających ich bogatych wód. Można tylko przypuszczać, że Nordycy grenlandzcy stworzyli kulturowe tabu wobec ryb, być może po tym, jak skażona ryba zachorowała u wysoko postawionego członka społeczeństwa.

„Tragedia Nordyków grenlandzkich (…) niesie ze sobą przesłanie nadziei: Nawet w trudnych warunkach upadki ludzkich społeczności nie są nieuniknione; wszystko zależy od tego, jak ludzie zareagują.”
Kultura wikingów ceniła sobie wyroby z żelaza do wyrobu toporów i innych narzędzi, dlatego wikingowie ścinali duże ilości drzew, aby spalać je podczas wykuwania stali. Wikingowie wypasali również krowy, świnie i owce. Obie praktyki okazały się nierozsądne na Islandii i Grenlandii, gdzie roślinność była skąpa, a drzewa rosły powoli. Osadnicy wikingowie szybko zdewastowali krajobraz Islandii, ale społeczeństwo islandzkie przetrwało przez wieki. Na Grenlandii zniszczenie środowiska naturalnego oznaczało zagładę. Z powodu braku drzew Grenlandczycy nie mogli produkować broni, co stawiało ich na równi z Inuitami, z którymi później walczyli. Na przestrzeni dziejów Europejczycy mieli przewagę technologiczną nad swoimi przeciwnikami. Na Grenlandii jednak Wikingowie i Inuici walczyli ze sobą za pomocą podobnej broni. A grenlandzcy wikingowie nie chcieli uczyć się od Eskimosów ich lepszej znajomości terenu. Podczas gdy Eskimosi mieszkali w igloo, Wikingowie zrywali cenną trawę, aby budować domy z darni. Podczas gdy Eskimosi używali kajaków z foczej skóry do łowienia ryb i polowania na wieloryby, Wikingowie pozostali na lądzie. Ostatni nordyccy Grenlandczycy zniknęli około 1275 roku z powodu głodu i zamarznięcia. Grenlandczycy byli zmuszeni zjadać swoje psy myśliwskie i jagnięta – będąc tak zdesperowanymi w poszukiwaniu pożywienia, poświęcili swój przyszły dobrobyt, aby zaspokoić swoje bieżące potrzeby.

Historie sukcesu: Nowa Gwinea i Japonia
Oczywiście, niektóre społeczeństwa nauczyły się równoważyć natychmiastowe zapotrzebowanie na żywność i schronienie z długoterminową potrzebą utrzymania zasobów. Nowa Gwinea, na przykład, od około 46.000 lat zamieszkiwana jest przez ludzi. W latach trzydziestych XX wieku piloci samolotów, którzy po raz pierwszy przelecieli nad nią, byli zdumieni, widząc gęsto zaludnione wyżyny z zaawansowanym rolnictwem. Górale byli niepiśmienni i niewyszukani. Nosili skąpe ubrania, mieszkali w chatach krytych strzechą i nie mieli metalowych narzędzi. A jednak ich metody uprawy były bardzo skomplikowane. Stosowali płodozmian, systemy retencji gleby i nawozy. W przeciwieństwie do Anasazi, mieszkańców Wyspy Wielkanocnej i Majów, gdzie królowie i inni władcy cieszyli się przywilejami władzy, w społeczeństwie Nowej Gwinei nie było żadnych oznak hierarchii. Wszyscy mieszkali w chatach tego samego typu. Decyzje podejmowali oddolnie po długich dyskusjach, w których każdy mógł się wypowiedzieć. Góralskie społeczeństwo Nowej Gwinei odniosło sukces po części dlatego, że kontrolowało swoją populację poprzez ciągłe wojny, dzieciobójstwo oraz naturalne formy antykoncepcji i aborcji.

„Ale jesteśmy też pierwszymi, którzy mają możliwość szybkiego uczenia się z rozwoju społeczeństw w innych częściach świata… i z przeszłości”.
Nowa Gwinea stosowała oddolny proces decyzyjny w zarządzaniu ziemią uprawną, natomiast Japonia chroniła swoje lasy za pomocą innej taktyki: kontroli odgórnej. Odwiedzający są zaskoczeni, że lasy i góry pokrywają cztery piąte powierzchni Japonii, najgęściej zaludnionego rozwiniętego kraju świata. Odgórna gospodarka leśna w Japonii rozpoczęła się po tym, jak w 1600 roku wycinka drzew wywołała kryzys. W 1657 roku, w obliczu grożącego wylesienia i narastającej erozji, japoński szogun uczynił z ochrony drewna priorytet narodowy. Ta filozofia dominowała przez dwa stulecia, skutecznie zalesiając ziemię. Japonia przestawiła się na węgiel jako źródło ciepła, przeszła z rolnictwa na rybołówstwo, aby wyżywić masy ludności, i spowolniła wzrost populacji. Zmiana ta wiązała się z kosztami: Japonia ocaliła swoje drzewa, ale jej apetyt na ryby zagraża teraz rybołówstwu.

Porażki: Rwanda i Haiti
W ciągu sześciu ohydnych tygodni 1994 roku członkowie rwandyjskiego plemienia Hutu wymordowali 800.000 rywalizujących z nimi członków plemienia Tutsi. Zachód powszechnie rozumie, że ludobójstwo w Rwandzie było wynikiem nienawiści etnicznej między Hutu i Tutsi. Tymczasem różnice między nimi są znikome; żyli i pracowali razem, mówili tym samym językiem. Przyczyna rozlewu krwi jest równie niezrozumiała, co prosta. Rwanda ma zbyt wielu ludzi i zbyt mało zasobów. Ponieważ wysokość nad poziomem morza zapobiega rozprzestrzenianiu się malarii, a gleba jest żyzna, gęstość zaludnienia Rwandy należy do najwyższych na świecie. Wielu Rwandyjczyków żyje jako rolnicy na własne potrzeby na małych działkach o powierzchni mniejszej niż jeden akr na rodzinę. Ziemi jest tak mało, że młodzi ludzie muszą mieszkać z rodzinami do dwudziestego roku życia. W 1990 roku dwie piąte mieszkańców Kanamy w Rwandzie miało do dyspozycji mniej niż 1600 kalorii dziennie, czyli dietę głodową. Wśród jej mieszkańców był tylko jeden Tutsi, ale i tam polała się krew, gdy Hutu zabijali innych Hutu. To nie była czystka etniczna, to była czystka ludnościowa.

„Jedną z podstaw nadziei jest to, że realistycznie rzecz biorąc, nie mamy nierozwiązywalnych problemów”.
Haiti jest kolejnym przykładem upadku społeczeństwa – a Dominikana, sąsiad Haiti na wyspie Hispaniola, pokazuje, jak mogłoby wyglądać Haiti, gdyby podjęło inne decyzje. Ubodzy Haitańczycy wycięli prawie wszystkie drzewa na opał, wylesiając 99% powierzchni kraju. Lasy nadal pokrywają 28% powierzchni Republiki Dominikańskiej. Kiedy Haiti uzyskało niepodległość w 1804 roku, było bogatszym z dwóch krajów. Potem oba narody przeżywały dziesięciolecia biedy i chaosu. Kiedy Republika Dominikańska przyjęła nowoczesną gospodarkę, jej losy znacznie przewyższyły losy Haiti. Republika Dominikańska rozwinęła się częściowo dzięki temu, że nie pozwoliła na gwałtowny i nielegalny wyrąb lasów. Dominikańskie wyniki w zakresie ochrony środowiska nie są doskonałe, ale widok z lotu ptaka na Hispaniolę mówi sam za siebie: Strona haitańska jest brązowa i bezdrzewna, strona dominikańska jest zielona i pełna zieleni.

O autorze
Jared Diamond wykłada geografię na UCLA. Jego poprzednia książka „Guns, Germs, and Steel” otrzymała nagrodę Pulitzera. Jest również laureatem National Medal of Science i wielu innych nagród, a także autorem ponad 200 artykułów dla Discover, Nature i innych magazynów.