To wczesne studium nierówności dochodowych autorstwa ekonomisty Thomasa Piketty’ego ma jeszcze wiele do zaoferowania w dzisiejszych debatach na temat polityki gospodarczej. W przeciwieństwie do jego późniejszych bestsellerów, jest to stosunkowo krótki, analityczny przewodnik po podstawowych pojęciach nierówności dochodowych, przefiltrowany przez Piketty’ego poprzez jego grę rozumowania i badań empirycznych oraz przekazany w jego solidnym i dokładnym stylu. Nierówności wewnętrzne w krajach rozwiniętych stały się bardziej widoczne od 1997 roku, kiedy to książka ta została wydana po raz pierwszy w języku francuskim, a Piketty od tego czasu zajmuje się tą sprawą.
Opracowanie zostało przetłumaczone maszynowo z angielskiego (przepraszamy za błędy) jako materiał na nasze gry integracyjne.
Wnioski
Porównywanie nierówności między krajami jest trudne.
Większość wzrostu nierówności wynika z nierównych dochodów z pracy, a nie z większej części dochodu przeznaczonego dla kapitału.
Niezamierzone zmiany na rynkach pracy mogą być wynikiem polityki redystrybucji.
Wykorzystanie polityki rządu do zmniejszenia nierówności może spowodować najmniejsze zakłócenia na rynku pracy.
Koncepcja „kapitału ludzkiego” pomogła nadać ramy debacie na temat sposobów zmniejszania nierówności.
„Czysta” redystrybucja polega na obniżeniu nierówności, natomiast „efektywna” redystrybucja jest okazją do usunięcia nieprawidłowości w funkcjonowaniu rynku.
Wydatki na opiekę zdrowotną i edukację mają wpływ na nierówności.
Podsumowanie
Porównywanie nierówności między krajami jest trudne.
Łatwo jest wyciągnąć nieścisłe wnioski przy porównywaniu poziomów nierówności w krajach zachodnich, biorąc pod uwagę ich różne klasyfikacje pracy, podatki i politykę redystrybucji. Rządy osiągają redystrybucję fiskalną poprzez podatki, transfery na świadczenia społeczne oraz koszty subsydiowania edukacji i opieki zdrowotnej. Na przykład we Francji pracodawcy płacą stosunkowo wysokie składki socjalne za swoich pracowników, w przeciwieństwie do Danii, gdzie nie ma podatków od wynagrodzeń dla pracodawców.
„Od czasów rewolucji przemysłowej (…) kwestia nierówności społecznych i redystrybucji była stawiana przede wszystkim w kontekście opozycji między kapitałem a pracą, zyskami a płacami, pracodawcami a pracownikami”.
Można by wyciągnąć wniosek, że pracodawcy we Francji płacą większą część swojej produkcji pracy niż kapitałowi, w porównaniu z ich odpowiednikami w Danii. Ale kiedy ekonomiści rynku pracy uwzględniają w swoich analizach opodatkowanie transferów socjalnych, okazuje się, że pracownicy płacą za wszystkie podatki pracodawców, niezależnie od sposobu pobierania opłat socjalnych. Francuscy pracownicy nie płacą podatków od dochodów z transferów socjalnych, ale zabierają do domu tylko część swojej pensji brutto. Duńscy pracownicy otrzymują pełne wynagrodzenie, ale płacą indywidualne podatki od wszystkich źródeł dochodu, w tym od transferów rządowych. W rzeczywistości pracownicy we Francji i Danii zarabiają tyle samo, mimo różnych systemów podatkowych i transferowych. Ogólnie rzecz biorąc, opodatkowanie emerytur i innych dochodów z programów socjalnych w krajach nordyckich sztucznie zwiększa odsetek podatku dochodowego w stosunku do PKB o 10%, w porównaniu z krajami, które nie opodatkowują tych transferów. Jednak z tej praktyki nie wynika żadna istotna redystrybucja fiskalna.
Większość wzrostu nierówności wynika z nierównych dochodów z pracy, a nie z większej części dochodu przeznaczonej dla kapitału.
Udział dochodów z gospodarki w stosunku do pracy w ciągu pokoleń pozostaje na bardzo stabilnym poziomie, odpowiednio około jednej trzeciej i dwóch trzecich – chociaż udział kapitału z czasem nieznacznie wzrasta. Stałość tej proporcji oznacza, że przez dziesięciolecia wzrost dochodów pracowników w krajach bogatych wynikał ze wzrostu gospodarczego i wzrostu wydajności, a nie z uzyskania przewagi nad kapitalistycznymi właścicielami firm. Ten względnie stabilny wzorzec podkreśla niebezpieczeństwo nadmiernego opodatkowania kapitału, ponieważ może to zaszkodzić produktywności i wzrostowi gospodarczemu kraju, a w dłuższej perspektywie negatywnie wpłynąć na poziom życia pracowników.
„Prawicowy pogląd, że prawdziwa poprawa poziomu życia może nastąpić tylko dzięki wzrostowi gospodarczemu, a nie dzięki redystrybucji, ma rację bytu tylko w dłuższej perspektywie, a polityka, w której pracownicy mają uzasadniony interes, działa w innej skali czasowej.”
Część dochodu, która trafia do kapitału – dużych firm i właścicieli przedsiębiorstw – trafia na nagłówki gazet ekonomicznych i wywołuje największe poczucie niesprawiedliwości. W rzeczywistości jednak większość wzrostu nierówności w krajach rozwiniętych wynika z pogłębiania się różnic w dochodach z pracy, ponieważ osoby najlepiej zarabiające przechwytują większą część produkcji gospodarki niż osoby mało zarabiające. Innym ważnym czynnikiem jest samoselekcja: Więcej kobiet pracuje, a mężczyźni o wysokich dochodach żenią się z kobietami o wysokich dochodach. W połączeniu z tym, że w rodzinach niepełnych jest więcej osób ubogich, ta selekcja społeczna odpowiada za prawie połowę wzrostu nierówności w Stanach Zjednoczonych w latach 1970-1990.
Dalsze badania rzucają światło na względną skuteczność środków rządowych – takich jak wydatki na edukację, progresywne podatki dochodowe, transfery fiskalne dla osób o niskich dochodach i płace minimalne – w zmniejszaniu nierówności.
Niezamierzone zmiany na rynkach pracy mogą wynikać z polityki redystrybucji.
Gospodarka rynkowa działa w ten sposób, że ceny pracy i kapitału są oczywiste dla jej uczestników, tak że mogą oni wykorzystać korzystne możliwości. Wielu ekonomistów obawia się, że polityka rządu w zakresie zwalczania nierówności może mieć efekt uboczny w postaci zniekształcenia cen wolnorynkowych, co z kolei może wywołać reakcje naprawcze o niezamierzonych konsekwencjach.
„Musimy przeanalizować przyczyny nierówności dochodów z pracy. Celem takiej analizy jest określenie, jakiego rodzaju instrumenty redystrybucyjne mogłyby je zwalczać.”
Na przykład wysokie płace minimalne lub naciski ze strony związków zawodowych mogą spowodować wzrost kosztów pracy dla pracodawców, zachęcając ich do zastąpienia pracy większą ilością mechanizacji, czyli kapitału. Mogą też zastąpić wykwalifikowaną siłę roboczą mniejszą ilością mniej wykwalifikowanych pracowników, zmniejszając w ten sposób zatrudnienie. Obawy o takie zakłócenia skłoniły ekonomistę wolnorynkowego Miltona Friedmana do zaproponowania wczesnej wersji powszechnego dochodu podstawowego jako remedium na nierówności. W jego koncepcji, osoby mniej zamożne mogłyby uczestniczyć w rynku pracy bez uzależnionych od środków świadczeń zmieniających ich motywację i bez sztucznie podnoszonych płac zniekształcających decyzje pracodawców.
Wykorzystanie polityki państwa do zmniejszenia nierówności może spowodować najmniejsze zakłócenia na rynku pracy.
Lewicowi eksperci niechętnie polegają na opodatkowaniu i bezpośrednich transferach, aby osiągnąć równość. Popierają nacjonalizację i większą siłę związków zawodowych, nawet jeśli takie środki zaradcze na nierówności mogą zmniejszyć popyt na pracę. Warto jednak zauważyć, że w bogatych krajach, w których stale spada liczba członków związków zawodowych, od lat 80. nastąpił najbardziej dotkliwy wzrost nierówności. Zwolennicy związków zawodowych uważają, że związki mogą poprawić komunikację między pracodawcami i pracownikami, a także zapewnić zorganizowany system wynagrodzeń, który może zachęcić pracowników do inwestowania we własne umiejętności. Ponadto wysokie płace narzucone przez związki mogą zastąpić rządowe programy socjalne.
„Sam fakt, że część dochodu produkcyjnego trafia do kapitału, może wydawać się sprzeczny z podstawowymi zasadami sprawiedliwości i natychmiast nasuwa pytanie o redystrybucję: Dlaczego osoba, która dziedziczy własność kapitału, ma otrzymywać dochód, którego nie otrzymują ci, którzy dziedziczą tylko swoją siłę roboczą?”.
Niektórzy ekonomiści negatywnie oceniają wyższe płace minimalne, ponieważ uważają, że powodują one zakłócenia na rynku. Ale dowody z badań po tym, jak niektóre amerykańskie stany podniosły płace minimalne w latach 80. i 90. oraz po tym, jak prezydent Bill Clinton podniósł stawkę federalną w 1996 roku, wykazały korzystny wpływ na bezrobocie. Badania wykazały również, że wzrost płacy minimalnej miał pozytywny efekt uboczny w postaci zwiększenia współczynnika aktywności zawodowej, jeżeli wcześniejsza płaca minimalna była wyjątkowo niska.
Zamiast polegać na sile związków zawodowych, nacjonalizacji lub wysokich stawkach płacy minimalnej, rząd powinien pozostawić wolny rynek pracy w celu uzyskania optymalnych wyników, które w jak największym stopniu będą odzwierciedlać wydajność pracy. Ale potem rządy powinny stosować podatki i wydatki, aby przeciwdziałać naturalnie nierównym nagrodom rynku kapitalistycznego. Należy minimalizować podatki od pracy nisko i średnio wykwalifikowanej oraz podatki, które czynią tę pracę droższą dla pracodawców, natomiast można podnieść podatki od zysków kapitałowych i najlepiej zarabiających.
Koncepcja „kapitału ludzkiego” pomogła nadać ramy debacie na temat sposobów zmniejszenia nierówności.
Ulubionym sposobem prawicowych ekonomistów na wyjaśnienie i uzasadnienie nierówności jest myślenie w kategoriach ludzi posiadających kapitał ludzki. Na przykład lekarz może oczekiwać wysokich zarobków, które odzwierciedlają jego talenty i inwestycje, jakie poczynił w czas, wysiłek i pieniądze, aby zdobyć kwalifikacje medyczne. W miarę jak jednostki zdobywają doświadczenie i umiejętności w różnych rolach, wyższe wynagrodzenie wynagradza ich zwiększony kapitał ludzki. Dlatego niektórzy ekonomiści tłumaczą pogłębianie się nierówności jako spowodowane różnicami w popycie na różne rodzaje kapitału ludzkiego. Na przykład, sektor technologiczny tworzy wysokoproduktywne, wysokopłatne miejsca pracy dla osób posiadających specjalistyczną wiedzę, ale sektor usług osobistych, żywności i handlu detalicznego oferuje niskie płace za pracę o niskiej produktywności. Ekonomiści pracy używają terminu „powrót do umiejętności”, aby opisać to zjawisko. Ale krytycy twierdzą, że te teorie w istocie legitymizują nierówności, biorąc pod uwagę niezliczone, często nieobserwowalne, różnice w kapitale ludzkim.
„Teoria, która mówi, że informatyk jest wart więcej niż pracownik biurowy, ponieważ wnosi do firmy więcej kapitału ludzkiego, a tym samym większą produktywność, jest często podejrzewana o sugerowanie, że ta nierówność kapitału ludzkiego w rzeczywistości mierzy nieusuwalną nierówność między dwoma istotami ludzkimi i może być nawet wykorzystana do uzasadnienia znacznych różnic w poziomie życia.”
Ekonomiści wolnorynkowi twierdzą, że rządowe programy podatkowo-wydawnicze mogą pójść za daleko, odbierając jednostkom wszelkie bodźce do inwestowania w kapitał ludzki. Weźmy skrajny przypadek zerowych nierówności w dochodach: ile osób zadałoby sobie trud i poniosło koszty, aby zostać lekarzem, gdyby nie mogli oczekiwać, że będą zarabiać wielokrotnie więcej niż osoby z mniejszym wykształceniem i umiejętnościami?
„Jeśli wzrost nierówności płacowych od 1970 roku jest spowodowany zmianami technologicznymi związanymi z umiejętnościami i rosnącymi różnicami w indywidualnej produktywności, to jedynym sposobem tworzenia miejsc pracy jest zapewnienie, że ceny płacone przez firmy i konsumentów za różne rodzaje pracy zmieniają się w tych samych proporcjach.”
Teoria kapitału ludzkiego jest również częścią narracji o globalizacji, która stara się wyjaśnić, dlaczego pracownicy produkcyjni w bogatych krajach stracili pracę na rzecz pracowników w krajach rozwijających się. Jednak rzeczywista ilość pracy, którą umowy handlowe z lat 90. przeniosły do krajów o niskich płacach, stanowi niewielki procent PKB, więc stopień, w jakim handel wpłynął na nierówności, pozostaje kwestią dyskusyjną.
„Czysta” redystrybucja polega na obniżeniu nierówności, podczas gdy „efektywna” redystrybucja jest okazją do usunięcia nieprawidłowości w funkcjonowaniu rynku.
Chociaż ci ekonomiści, którzy kładą nacisk na teorię kapitału ludzkiego, czują się bardziej komfortowo z wyższymi poziomami nierówności, nawet oni popierają pewne rodzaje polityki redystrybucyjnej, które mieszczą się w ich światopoglądzie efektywności i wolnego rynku.
„Podstawowym narzędziem czystej redystrybucji jest redystrybucja fiskalna, która umożliwia korygowanie nierówności wynikających z nierównego wyposażenia i sił rynkowych przy jednoczesnym zachowaniu w jak największym stopniu alokacyjnej roli systemu cen”.
Ekonomiści wolnorynkowi często zgadzają się z polityką progresywną, która ma na celu zaradzenie brakom lub niedoskonałościom rynku. Na przykład, odmowa udzielania kredytów ubogim na opłacalne inwestycje przez pożyczkodawców jest niedoskonałością rynku, ponieważ takie zachowanie ogranicza potencjał wzrostu gospodarczego. Ekonomiści ci przyłączą się do postępowców, popierając bezpłatną edukację podstawową i subsydiowane kredyty rządowe dla studentów, ponieważ programy te zwiększają ogólną efektywność gospodarki. Znaczenie obowiązkowej edukacji podstawowej, zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się, oraz sposób oferowania możliwości edukacyjnych są kluczowymi czynnikami nierówności. Podejście ekonomisty do myślenia o brakujących lub nieefektywnych rynkach może również uzasadniać przyznawanie przez rząd zasiłków dla bezrobotnych. To samo dotyczy pewnego stopnia opieki zdrowotnej finansowanej przez państwo, ponieważ opcja wolnorynkowa w postaci prywatnych ubezpieczeń jest albo nieefektywna, albo po prostu niepraktyczna.
„Dlaczego jednostki lub kraje ubogie w kapitał miałyby być pozbawione możliwości inwestowania w takim stopniu, w jakim pozwalają im na to ich talenty? Innymi słowy, nierówność kapitałowo-pracownicza natychmiast rodzi pytanie o efektywną (w przeciwieństwie do czystej) redystrybucję.”
Te wątki dotyczące kapitału ludzkiego i zawodności rynku odnoszą się również do kwestii rozwoju gospodarczego, gdzie zwalczanie nierówności może nie polegać na rozdawaniu pieniędzy bezradnym biedakom, ale na udzielaniu kredytów, które można spłacać, często z odsetkami. Chociaż rządom lub postępowym organizacjom notorycznie trudno jest skutecznie rozdzielać fundusze, przykłady takie jak Grameen Bank są przykładem tego, że udzielanie kredytów na małą skalę może stanowić skuteczną redystrybucję.
Wydatki na opiekę zdrowotną i edukację mają wpływ na nierówności.
System podatkowy w krajach rozwiniętych zabiera dość stałą część dochodów ludzi, nawet po uwzględnieniu różnych poziomów transferów i kosztów. Redystrybucyjny wpływ państwa na nierówności leży w wydatkach fiskalnych na ochronę zdrowia i edukację. To właśnie dzięki tej polityce ubodzy pracujący we Francji mają znacznie lepsze warunki niż ich amerykańscy rówieśnicy.
„Francuski pracownik zarabiający minimalną stawkę otrzymuje mniej więcej tyle samo, co amerykański pracownik zarabiający minimalną stawkę, ale amerykański pracownik musi płacić za własne ubezpieczenie zdrowotne i za edukację swoich dzieci, co może być dość kosztowne. „
Począwszy od lat 80-tych XX wieku, decydenci poświęcili wiele uwagi temu, jak wysokie podatki mogą zniechęcić do pracy osoby z najwyższych przedziałów podatkowych. Wielu polityków i ekonomistów wierzyło, że obniżenie podatków zmotywuje osoby o wysokich dochodach do pracy i większych zarobków, co z kolei pobudzi gospodarkę. Początkowe badania po obniżeniu podatków zdawały się to potwierdzać, ale późniejsze prace wykazały, że wzrost dochodów był w rzeczywistości tylko zmianą klasyfikacji księgowej z dochodów osób prawnych na dochody osobiste, a nie bezwzględnym wzrostem płac i bogactwa. Dalsze badania wykazały, że perspektywa większych zarobków stanowi dla osób o niskich zarobkach silniejszą zachętę do pracy niż dla osób znajdujących się wyżej w hierarchii dochodów. Możliwość poprawy standardu życia jest większym motywatorem dla osób o niskich dochodach niż dla osób o średnich i wysokich dochodach. Dlatego też „pułapki ubóstwa są prawdopodobnie ważniejsze niż pułapki średniego dochodu”, jeżeli chodzi o zarządzanie nierównościami dochodowymi.
„Historycznie rzecz biorąc, nakładanie progresywnych podatków od dochodów i spadków w znacznym stopniu przyczyniło się do zmniejszenia koncentracji kapitału.
Biorąc pod uwagę liczne trudności w opodatkowaniu kapitału, podatek liniowy od majątku pomógłby rozwiązać problem konsolidacji dochodów na szczycie i zmniejszyć nierówności dochodowe.
O Autorach
Thomas Piketty jest profesorem w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Paryżu i autorem bestsellerów Kapitał w XXI wieku oraz Kapitał i ideologia.
