Apple, Microsoft, Google i Amazon dominują w rozpowszechnianiu informacji, wykorzystują gromadzenie danych i mają ogromne wpływy polityczne. Władza tych firm dorównuje władzy Standard Oil i Carnegie Steel sprzed ponad wieku, mówi ekspert ds. polityki Barry C. Lynn. Ale monopole korporacyjne to tylko jeden element szerszej globalnej narracji, pisze: Władza polityczna i gospodarcza staje się wysoce skoncentrowana wśród stosunkowo niewielkiej liczby narodów, firm i sojuszy. Lynn oferuje w tym interesującym raporcie przemyślaną analizę zachowań monopolistycznych – i tego, co trzeba zrobić, aby je ograniczyć.
Opracowanie zostało przetłumaczone maszynowo z angielskiego (przepraszamy za błędy) jako materiał na nasze gry integracyjne.
Wnioski
Rosnąca siła monopolu jest sprzeczna z historycznie antymonopolową postawą Ameryki, zarówno w kraju, jak i na świecie.
Efektywność ekonomiczna prowadzi do monopoli, które z kolei tworzą zależności.
Przywódcy USA mogą zmienić kierunek polityki handlowej i regulacyjnej, aby chronić bezpieczeństwo narodowe.
Podsumowanie
Rosnąca siła monopolu jest sprzeczna z historycznie antymonopolistyczną postawą Ameryki, zarówno w kraju, jak i na świecie.
Po II wojnie światowej Ameryka była orędownikiem antymonopolowego porządku globalnego, który wspierał wolne rynki i ideały demokratyczne. To wzmocniło bezpieczeństwo USA i stworzyło prosperującą gospodarkę dla większości świata.
„Od pierwszych dni republiki antymonopolizm był kluczem do strategicznej wizji Stanów Zjednoczonych”.
Jednak począwszy od lat 80-tych, za czasów administracji Reagana, zwolennicy neoliberalnej ekonomii zwyciężyli w amerykańskich nastrojach politycznych. Propagowali oni ideę, że tylko maksymalnie wydajna produkcja może podnieść poziom życia ludzi. W latach 90-tych administracja Clintona wprowadziła radykalnie nową politykę handlową USA, zgodną z ideałami neoliberalnymi, która zniosła bariery handlowe w zakresie produkcji, finansów i komunikacji.
Efektywność ekonomiczna prowadzi do monopoli, które z kolei tworzą zależności.
Ten trend był kontynuowany przez kolejnych prezydentów USA, z naciskiem na globalizację i włączenie Chin do międzynarodowego porządku gospodarczego. Nieustanne dążenie do efektywności ekonomicznej przekształciło krajobraz handlu w globalne sieci łańcuchów dostaw, które łączyły wyspecjalizowane jednostki produkcyjne nadzorowane przez monopole sektora korporacyjnego. Chiny, ze swoim autorytarnym rządem, zwyciężyły w dążeniu do wydajnej produkcji.
„Podczas gdy większość produkcji w przeszłości była podzielona na pionowo zintegrowanych producentów, którzy obsługiwali poszczególne państwa lub regiony, nowy porządek często prowadził do powstania międzynarodowych sieci, które miały służyć wszystkim narodom jednocześnie”.
Stany Zjednoczone i ich sojusznicy stali się coraz bardziej zależni od tych sieci handlowych w zakresie dobrobytu gospodarczego, przez co stali się podatni na poważne zakłócenia gospodarcze spowodowane wydarzeniami zewnętrznymi, takimi jak niedobory dostaw, geopolityka i pandemie.
Przywódcy USA mogą przeorientować politykę handlową i regulacyjną w celu ochrony bezpieczeństwa narodowego.
Administracja Trumpa próbowała skorygować te nierówności za pomocą protekcjonizmu, jednak cła wywołują spory o deficytowe materiały i podważają bezpieczeństwo międzynarodowe. Rozwiązaniem dla Stanów Zjednoczonych jest ulokowanie krytycznych zdolności produkcyjnych w obrębie swoich granic, aby Ameryka, a tym samym jej sojusznicy, nie byli zdani na łaskę żadnej monopolistycznej siły.
„W istocie, gdy tylko Stany Zjednoczone podejmą działania w celu złamania siły monopolistów i merkantylistów, prawdopodobnie znajdą większość ludzi i wiele firm na całym świecie gotowych przyłączyć się do Amerykanów w budowaniu odnowionego systemu międzynarodowego, który będzie bardziej otwarty i odporny – i bardziej prawdziwie liberalny – niż jakikolwiek dotychczas zbudowany”.
Na przykład, amerykańscy decydenci mogliby określić, że żaden obcy kraj nie może dostarczać więcej niż 25% amerykańskiego popytu na jakikolwiek „niezbędny towar, komponent lub usługę”, przy czym ograniczenie to można by egzekwować za pomocą ceł na kwoty przekraczające ten próg. Ponadto rząd powinien zaklasyfikować firmy technologiczne, takie jak Google i Facebook, jako przedsiębiorstwa użyteczności publicznej, podlegające regulacjom „common carrier rules”, które uniemożliwiłyby gigantom technologicznym kontrolę nad danymi użytkowników.
O autorze
Barry C. Lynn jest dyrektorem wykonawczym Open Markets Institute i autorem książki Liberty From All Masters: The New American Autocracy vs. the Will of the People.
