Uznanie recesji z 2008 roku za nieuniknioną porażkę wolnego rynku może wydawać się proste, ale ekonomista Raghuram G. Rajan nie wybiera łatwej drogi. Przekonuje, że słabe ogniwa światowej gospodarki są widoczne i możliwe do naprawienia. W prowokacyjnej analizie, nieograniczonej granicami ideologicznymi, Rajan opowiada się przeciwko takim interwencjom rządowym jak wspieranie amerykańskiego rynku mieszkaniowego. Namawia jednak Amerykanów do stworzenia bardziej hojnej siatki bezpieczeństwa dla bezrobotnych pracowników, którzy stoją w obliczu „jobless recovery”. Bardziej wymagające sugestie Rajana, takie jak przywrócenie równowagi w gospodarce międzynarodowej lub zmiana światowych instytucji monetarnych, mogą nie wpłynąć na zmianę działań decydentów, ale przekonuje on, że zaniechanie tych działań będzie oznaczało pogłębienie się różnic w następnym kryzysie.
Opracowanie zostało przetłumaczone maszynowo z angielskiego (przepraszamy za błędy) jako materiał na nasze gry integracyjne.
Take-Aways
„Linie uskoku” obciążają gospodarkę amerykańską i światową.
Lukę płacową na amerykańskim rynku pracy i brak wykształconych pracowników można nazwać liniami uskokowymi.
Nierównowaga eksportowa, która szkodzi gospodarkom Chin, Japonii i Niemiec, również stanowi linię uskoku.
Kraje eksportujące mają wysokie stopy oszczędności, natomiast kraje kupujące mają ogromne zadłużenie konsumpcyjne.
Zasiłki dla bezrobotnych w USA są o wiele bardziej surowe niż w krajach europejskich.
Brak silnej sieci bezpieczeństwa socjalnego dla bezrobotnych zagraża wzrostowi gospodarczemu USA.
Podtrzymywanie rynku mieszkaniowego opóźnia nieuchronną korektę.
Lekarstwem na amerykańskie błędy jest zmniejszenie rządowego wsparcia dla rynku mieszkaniowego i rynków oraz zwiększenie dostępności szkolnictwa wyższego.
Regulatorzy powinni zmniejszyć ubezpieczenie depozytów, aby banki nie stały się zbyt duże, aby upaść.
Międzynarodowe środki zaradcze obejmują przywrócenie równowagi wydatków, dostosowanie eksportu i reformę międzynarodowych agencji zarządzania.
Podsumowanie
„Linie uskoku” obciążają gospodarkę amerykańską i światową.
Przy całym swoim wyrafinowaniu i złożoności, gospodarka światowa jest pełna uskoków, czyli słabych punktów, które są niewidoczne w dobrych czasach, ale stają się boleśnie widoczne w czasach trudnych, takich jak recesja w latach 2007-2009. Jedną z takich linii jest rosnąca dysproporcja w dochodach w Stanach Zjednoczonych, co ilustruje rosnący udział najlepiej zarabiających w rocznych dochodach. W 1976 roku największy 1% gospodarstw domowych reprezentował zaledwie 8,9% dochodu wytworzonego w Stanach Zjednoczonych. W 2007 roku udział ten wzrósł do 23,5%. Dochody osób zarabiających średnią pensję, takich jak pracownicy fabryk, uległy stagnacji. Wysokie płace nie są z natury złe; są potężnym bodźcem ekonomicznym, który popycha utalentowanych, przedsiębiorczych ludzi do podejmowania wartościowych przedsięwzięć. Jednak rozwarstwienie dochodów stwarza niebezpieczeństwo, że pracownicy zaczną myśleć, że do sukcesu prowadzi szczęście lub koneksje, a nie praca.
„Głębokie linie błędów (…) rozwinęły się, ponieważ w zintegrowanej gospodarce i w zintegrowanym świecie to, co jest najlepsze dla pojedynczego uczestnika lub instytucji, nie zawsze jest najlepsze dla systemu”.
Inne amerykańskie linie błędu to słaba sieć bezpieczeństwa dla bezrobotnych i nacisk rządu na wspieranie rynku mieszkaniowego. Te błędy są bardziej widoczne w globalnej, połączonej gospodarce, gdzie decyzje bankierów centralnych w Waszyngtonie wpływają na japońskich konsumentów i rynki londyńskie, a także mogą decydować o losach gospodarek afrykańskich. Światowy krajobraz gospodarczy jest naznaczony liniami błędu, takimi jak zależność Chin, Japonii i Niemiec od eksportu w celu osiągnięcia wzrostu.
„Konsekwencje wywierania przez rząd nacisku na sprawny sektor finansowy, aby działał w określony sposób, są często niezamierzone i… kosztowne”.
Teraz decydenci stoją przed wyzwaniem naprawienia tych błędów, nawet jeśli jest to trudne politycznie. Usterki nie są endemiczne dla gospodarki światowej. Wynikają one z odwracalnych decyzji politycznych, chociaż zmiana tych decyzji nie będzie łatwa ani popularna. Na przykład amerykańska Rezerwa Federalna złagodziła skutki załamania rynku mieszkaniowego, kierując się założeniem, że łagodniejsze lądowanie będzie mniej bolesne. Jednak spowalniając tempo korekty, Stany Zjednoczone przedłużają ożywienie i wywołują inercję wśród właścicieli domów, kredytodawców i budowniczych. Rząd sygnalizuje również, że zyski mogą pozostać w rękach prywatnych, ale sektor publiczny podzieli się stratami. Jest to niebezpieczny sygnał, że Fed będzie szedł na ratunek, gdy inwestorzy podejmą zbyt duże ryzyko.
Amerykańskie luki w dochodach i edukacji
Kolejną linią błędu jest amerykański system edukacji, który pozostawia wielu pracowników nieprzygotowanych do pracy w zawodach zaawansowanych technologicznie. Korzyści z wyższego wykształcenia są oczywiste. W 2008 roku mediana zarobków pracownika z dyplomem szkoły średniej wynosiła 27 963 USD, podczas gdy pracownik z tytułem licencjata zarabiał 48 097 USD, a pracownik z zaawansowanym stopniem zawodowym 87 775 USD. Premia za studia jest oczywista, ale rząd USA nie zareagował na to, umożliwiając większej liczbie osób zdobycie dyplomu. Wskaźnik ukończenia studiów nie wzrósł, więc wzrost wynagrodzeń 10% najlepiej zarabiających znacznie przewyższył wzrost wynagrodzeń 50% gorzej zarabiających. Idea, że ciężka praca przynosi nagrody, jest zakorzeniona w amerykańskim marzeniu, jednak wielu pracowników nie jest gotowych do konkurowania na rynku, który wymaga szybko zmieniających się umiejętności technologicznych.
„Cyniczne, choć może się to wydawać, łatwe kredyty były w historii stosowane jako środek łagodzący przez rządy, które nie były w stanie bezpośrednio zająć się głębszymi niepokojami klasy średniej”.
Politycy nie naprawili systemu edukacyjnego ani nie zachęcili pracowników do poszerzania wiedzy, co wymaga trudnych wyborów i ciężkiej pracy. Zamiast tego politycy zalewają gospodarkę tanim kredytem, który pozwala osobom o niskich dochodach wydawać więcej. Zachwyt nad łatwym kredytem przekracza granice partii. W latach 90-tych prezydent Bill Clinton uznał posiadanie domu za priorytet. W następnej dekadzie prezydent George W. Bush również wychwalał posiadanie domu i promował kredyty wspierane przez rząd. Własność domowa gwałtownie wzrosła, gdy nagły napływ kredytów subprime umożliwił osobom o niskich dochodach zakup domów. Ale kiedy bańka mieszkaniowa pękła, nastąpił gwałtowny wzrost liczby egzekucji, podaż domów znacznie przewyższyła popyt, a instytucje finansowe poniosły ogromne straty, które pochłonęli podatnicy. Pomimo tych skutków, łatwy kredyt nadal pełni niebezpieczną rolę „politycznego środka łagodzącego”.
Niebezpieczeństwa wzrostu opartego na eksporcie
Kolejna niepewna linia błędu dla gospodarki światowej przecina handel międzynarodowy. Eksport napędza wzrost w Chinach, Japonii i Niemczech. Konsumenci w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii – krajach, które tolerują wysokie zadłużenie konsumenckie, a nawet do niego zachęcają – łapczywie kupują importowane towary.
„Wiele z dzisiejszych zamożnych krajów jest bogatych (…), ponieważ przez długi czas rosły stabilnie, a nie dlatego, że rosły szczególnie szybko”.
W XIX wieku, gdy Ameryka była rynkiem wschodzącym, dochód na mieszkańca rósł w tempie 1% rocznie. Przemysł i firmy rozwijały się stopniowo, w długich okresach. Sto lat później gospodarki wschodzące rozwijają się znacznie szybciej. Gospodarka Korei Południowej i Japonii przez dwie dekady rozwijała się w tempie 8% rocznie, a następnie zwolniła. Taki szybki wzrost, którego później doświadczyły również Chiny, wypacza gospodarki krajów nastawionych na eksport. Na przykład w Japonii hotele nadal zatrudniają „windziarzy”, których jedynym zadaniem jest kierowanie gości do następnej dostępnej windy. Ta mała nieefektywność ilustruje większe problemy japońskiej gospodarki. Zamiast tworzyć dobrobyt we własnym kraju, gospodarka oparta na eksporcie polega na wzroście gdzie indziej. Japonia nie może zwrócić się o wzrost do popytu wewnętrznego. Zamiast tego, jej kultura oszczędności i gospodarności zmusza fabryki do polegania na zagranicznych nabywcach. Tak więc, chociaż Japonia jest światowym liderem w produkcji, pozostaje w tyle w takich krajowych branżach usługowych, jak finanse i handel detaliczny. Ta nierównowaga stała się wyraźniejsza w ostatnich dekadach. Po bańce na rynku aktywów w Japonii w latach 80-tych nastąpiła długa niemoc. Wzrost eksportu nastąpił dopiero wtedy, gdy Stany Zjednoczone stymulowały japońską gospodarkę po upadku dot-comów w 2001 roku.
„W „cudownych gospodarkach zorientowanych na eksport (…) istniał superwydajny sektor produkcyjny obok konającego sektora usług”.
Te zorientowane na eksport gospodarki przekształciły się w osobliwości podobne do „kogoś, kto ćwiczy tylko kończyny po jednej stronie ciała”. Chiny mają jeszcze bardziej asymetryczną gospodarkę. Podczas gdy eksport wzrósł w górę, konsumenci są biedni, częściowo dlatego, że nie ma już dawnego rządu i sieci bezpieczeństwa socjalnego. Zniknęły miejsca pracy w sektorze publicznym z hojnymi świadczeniami. Kontrola populacji oznacza, że starsi Chińczycy nie mogą liczyć na utrzymanie dużych rodzin, więc konsumenci mają silną motywację, aby oszczędzać, a nie wydawać.
Przyczynianie się do światowej nadwyżki podaży
Brak powiązań między krajami rozwijającymi się, które chcą dołączyć do gospodarki światowej, a narodami, które naśladują, to kolejna linia błędu. W Stanach Zjednoczonych w inwestycjach i pożyczkach obowiązuje zasada przejrzystości i ostrożności. Natomiast w krajach rozwijających się królują relacje. Gdy kapitał z krajów rozwiniętych napływa do kraju rozwijającego się, który ma inną kulturę biznesową, może dojść do bolesnych korekt. Pod koniec lat 90-tych Indonezja doświadczyła spadku PKB o 25% w ciągu jednego roku – był to jeden z wielu krajów rozwijających się, które prowadziły politykę łatwych kredytów i dużych wydatków konsumpcyjnych na import. W czasie kryzysu fiskalnego wyschły inwestycje. Wśród zamieszek i niepokojów politycznych Indonezja musiała zwrócić się do Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) o pieniądze na niekorzystnych warunkach. W podobny sposób wiele krajów rozwijających się przestawiło się z konsumpcji na produkcję, co przyczyniło się do „globalnego niedoboru podaży”.
Skąpa sieć bezpieczeństwa w Stanach Zjednoczonych
Brak znaczącej sieci bezpieczeństwa socjalnego w USA jest również linią błędu. Kraj ten przez długi czas uważał się za bardziej zwinny i wydajny niż Europa, w której istnieją duże zasiłki dla bezrobotnych i świadczenia zdrowotne. Oferując niewiele takich poduszek, Stany Zjednoczone motywują pracowników do pozostania w zatrudnieniu, nawet jeżeli muszą się przeprowadzić lub nauczyć nowych umiejętności. Jednak w miarę jak coraz częściej zdarzają się „ożywienia bez pracy” (niedawny fenomen gospodarczy w Ameryce), brak siatki bezpieczeństwa sprawia, że wielu amerykańskich pracowników pozostaje na lodzie. Przez cztery dekady do 1990 r. ożywienie gospodarcze w USA było szybkie. Jednak od czasu recesji w latach 1990-1991 zatrudnienie w Stanach Zjednoczonych odbudowywało się wolniej niż inne rodzaje działalności gospodarczej. Po recesji w 2001 roku produkcja gospodarcza USA odbiła się w ciągu trzech miesięcy, ale zatrudnienie było tak powolne, że odtworzenie utraconych miejsc pracy zajęło ponad trzy lata. W rzeczywistości bezrobocie rosło przez dwa lata po zakończeniu recesji. Amerykańscy pracodawcy wykorzystują recesje jako okazję do pozbycia się nieproduktywnych pracowników i zwiększenia wydajności poprzez technologię, a nie zatrudnianie nowych. Ożywienie gospodarcze bez pracy stanowiło pole minowe dla bankierów centralnych. Po spadku koniunktury w 2001 r. Rezerwa Federalna wciąż pompowała pompę, aby zachęcić do tworzenia miejsc pracy, a czyniąc to, stworzyła warunki, które doprowadziły do powstania bańki mieszkaniowej i późniejszego krachu finansowego.
„Na sesjach MFW „prawda była taka, że każdy w jakiś sposób przyczynił się do powstania problemu, ale nikt nie chciał być częścią rozwiązania”.
Amerykańska sieć bezpieczeństwa jest uderzająco mniejsza niż europejska. Podczas gdy amerykańskie zasiłki dla bezrobotnych kończą się zwykle po sześciu miesiącach, Francja przedłuża taką pomoc na trzy lata. Niemcy kiedyś wypłacały zasiłek bezterminowo, ale ustaliły termin na 18 miesięcy. System amerykański wypłaca również średnio mniejszą kwotę, zastępując połowę wynagrodzenia pracownika, w porównaniu do 57% we Francji i 63% w Niemczech. Zwolnieni amerykańscy pracownicy są podwójnie zagrożeni: tracą swoje wypłaty i ubezpieczenie zdrowotne, co czyni ich życie szczególnie niepewnym.
„Narody „nie rozumiały swojej odpowiedzialności, ponieważ nikt… nie był w stanie naprawdę zaangażować się w działania, które były konieczne”.
Taka sytuacja może zachęcić amerykańskich pracowników do wykorzystania swoich umiejętności wszędzie tam, gdzie są one potrzebne, ponieważ nie mają oni luksusu czekania na oferty pracy, które im odpowiadają. Względna słabość związków zawodowych w Stanach Zjednoczonych w porównaniu z Europą jest jednym z wyjaśnień dla tak niewystarczających świadczeń socjalnych. Innym jest heterogeniczność społeczeństwa amerykańskiego. Podatnicy są mniej skłonni płacić podatki na rzecz osób, które są do nich niepodobne, takich jak mniejszości i imigranci. Choć może to sugerować, że Amerykanie są zatwardziali i skąpi, to według innych przesłanek są oni dość hojni. Przeciętny Amerykanin przekazuje na cele charytatywne 12 razy więcej niż przeciętny Europejczyk.
„Rzeczywiście, były to decyzje, których nie mógł podjąć nawet szef rządu. Na przykład żaden prezydent USA nie może zobowiązać się do ograniczenia deficytu: taką decyzję może podjąć tylko Kongres.”
Słaba sieć bezpieczeństwa socjalnego w Ameryce stwarza wyjątkowe wyzwania dla Rezerwy Federalnej, która jest bankiem centralnym nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale i całego świata. Ponieważ wysokie bezrobocie w połączeniu ze słabą siecią bezpieczeństwa jest politycznie nie do utrzymania, Fed stymulował gospodarkę jeszcze długo po recesji w 2001 roku. Gdyby Fed działał świadomie jako światowy bank centralny, zacząłby podnosić stopy procentowe w 2002 roku. Zamiast tego obniżył stopy procentowe jeszcze w 2003 roku. To doprowadziło bezpośrednio do upadku w 2008 roku. Fed potęguje swój wcześniejszy błąd, wspierając ceny domów w USA niskimi stopami procentowymi i pożyczkami dla rynku mieszkaniowego. Dobroczynność Fedu pogłębiła boom i załamanie. Bankierzy i właściciele domów, którzy wiedzieli, że Fed opanuje kryzys, mieli zachętę do podejmowania większego ryzyka, niż gdyby nie mieli rządowego planu awaryjnego.
Naprawa linii błędów
Jak amerykańscy decydenci mogą naprawić te linie błędów? Oto kilka pomysłów:
Wypłacać premie bankierom po trochu – plany wynagrodzeń Wall Street zachęcały bankierów do podejmowania dużego ryzyka podczas boomu sekurytyzacji kredytów hipotecznych. Bankier mógł postawić ryzykowny zakład, odebrać swoją premię na koniec roku i nie martwić się o wynik. Zamiast tego banki powinny wypłacać premie po trochu. Umieszczenie premii w depozycie i odzyskanie jej w przypadku, gdy inwestycja się nie powiedzie, stanowiłoby dla bankowców zachętę do podejmowania ryzyka w sposób odpowiedzialny, a nie lekkomyślny.
Zmniejszenie wsparcia rządowego dla rynków – Chociaż Amerykanie uważają się za potomków kapitalizmu wolnorynkowego, interwencje rządowe odgrywają ogromną rolę na rynkach prywatnych. Kredytodawcy wspierani przez rząd dominują na rynku kredytów hipotecznych, a polityka podatkowa sprzyja posiadaniu domu. Rząd nie może być „miękkim dotykiem” dla głupich branż i instytucji.
Wzmocnić ubezpieczenie depozytów – Utrzymać ubezpieczenie depozytów w małych i średnich bankach, ale stopniowo wycofać się z ubezpieczenia depozytów w dużych bankach, aby uniknąć tworzenia instytucji zbyt dużych, aby mogły upaść.
Podwyższyć zasiłek dla bezrobotnych – W okresie ożywienia gospodarczego, gdy brakuje miejsc pracy, płacenie osobom poszukującym pracy więcej, na dłużej, ma sens. Formuła obliczania świadczeń powinna uwzględniać dotkliwość utraty pracy, tempo tworzenia miejsc pracy i okres czasu, jaki upłynął od rozpoczęcia recesji.
Rozszerzyć zakres ubezpieczenia zdrowotnego – Kongres uchwalił w 2010 r. ustawę o udostępnieniu ubezpieczenia zdrowotnego wszystkim Amerykanom, ale opozycja pozostaje silna, niektóre przepisy nie wchodzą w życie przez wiele lat, a niektóre stany już kwestionują mądrość planu, a nawet jego legalność.
Uczynić certyfikaty zawodowe bardziej mobilnymi – Aby zachęcić do mobilności, przepisy nie powinny zmuszać specjalistów do ponownego zdobywania certyfikatów, gdy przenoszą się do innego stanu.
Uczynić z nauki w szkole wyższej przedsięwzięcie na całe życie – Oferować edukację na żądanie.
„Zmiany, niezależnie od tego, czy próbujemy egzekwować globalną dyscyplinę za pomocą kija, czy też zachęcamy obywateli do oddolnych działań, nie przyjdą organizacjom wielostronnym łatwo.
Sposoby rozwiązania problemów międzynarodowych obejmują:
Zrównoważenie wydatków – Kraje z rosnącym deficytem powinny wydawać mniej i oszczędzać więcej; kraje z nadwyżką handlową powinny zachęcać do wydawania.
Mniej marnować, więcej oszczędzać – Aby zapewnić zrównoważony rozwój gospodarczy i środowiskowy, ludność świata musi ograniczyć marnotrawstwo i praktykować oszczędzanie.
Dostosować eksport – Główne kraje eksportujące, takie jak Chiny, powinny „odzwyczaić się od zależności od globalnego popytu”, zachęcać do wydatków krajowych i więcej importować. Chiny i ich kohorta powinny „przejść na bardziej zrównoważoną ścieżkę wzrostu”.
Reforma agencji międzynarodowych – Kraje muszą unikać niebezpiecznego, „oportunistycznego nacjonalizmu” i wspierać współpracę gospodarczą. Oznacza to zmiany w strukturach międzynarodowych, od MFW po G-20, aby umożliwić i pielęgnować globalną współpracę gospodarczą.
O autorze
Raghuram G. Rajan wykłada finanse na University of Chicago Booth School of Business. Były główny ekonomista MFW, otrzymał w 2003 r. nagrodę Fischer Black Prize.
